Tak, zęby można prostować w każdym wieku, jeśli przyzębie jest zdrowe albo jego choroba jest wyleczona i stabilna. Przy kwalifikacji do leczenia liczy się stan przyzębia, a nie data urodzenia. U dorosłych leczenie trwa zwykle trochę dłużej niż u nastolatków, bo kość przebudowuje się wolniej, i częściej łączy się z innym leczeniem, na przykład protetycznym. Poniżej opisujemy, co zmienia wiek, z jakimi problemami dorośli mogą zacząć leczenie i jak wygląda codzienność z nakładkami.
Czy po trzydziestce zęby jeszcze się przesuwają
Zęby przesuwają się przez całe życie. Najlepiej widać to u osób, które w dzieciństwie nosiły aparat, a po latach zauważają, że dolne siekacze znów zaczynają na siebie zachodzić. Ząb nie jest wmurowany w kość na sztywno. Trzymają go włókna więzadła, a kość wokół korzenia stale się przebudowuje.
Ortodoncja wykorzystuje właśnie ten mechanizm. Gdy na ząb działa lekki, stały nacisk, po jednej stronie korzenia kość się rozpuszcza, a po drugiej odbudowuje. Ząb przesuwa się wtedy o ułamki milimetra. U dorosłych ten proces zachodzi wolniej niż u nastolatków, dlatego siły są łagodniejsze, a kolejne etapy mogą trwać dłużej. Wiek sam w sobie nie jest przeciwwskazaniem, ważniejsze jest to, ile kości otacza korzenie i czy dziąsła są zdrowe. Zdjęcie RTG pokazuje, ile kości jest wokół korzeni, i to jest punkt wyjścia do rozmowy o leczeniu.
Z jakimi problemami dorośli zaczynają leczenie
Powody bywają estetyczne, ale często są też bardzo praktyczne. Stłoczone zęby trudno doczyścić, więc między nimi łatwiej o kamień i próchnicę. Zęby, które przechyliły się w stronę luki po usuniętym sąsiedzie, utrudniają wstawienie implantu albo mostu. O tym, jak do tego dochodzi, piszemy w artykule o brakującym zębie. Bywa też, że prostowanie jest pierwszym etapem większego planu, po którym przychodzi kolej na korony albo licówki. Część osób decyduje się na leczenie dopiero wtedy, gdy stłoczone zęby zaczynają się ścierać lub kruszyć.
- nawrót stłoczenia po leczeniu w dzieciństwie,
- szpary między zębami, także te powstałe po latach,
- przygotowanie miejsca pod koronę, most albo implant,
- zęby, które przy zagryzaniu ścierają się w jednym miejscu.
Część wad da się skorygować nakładkami, część wymaga aparatu stałego. Co w danym przypadku ma sens, ortodonta ocenia po badaniu i diagnostyce.
Co trzeba sprawdzić przed założeniem nakładek
Przesuwanie zębów w stanie zapalnym dziąseł jest ryzykowne, bo może przyspieszyć utratę kości wokół korzeni. Dlatego przed leczeniem ortodontycznym sprawdza się przyzębie. Jeśli dziąsła krwawią albo przy zębach są głębsze kieszonki, najpierw leczy się ten problem, a dopiero potem planuje ruch zębów.
Na liście przed startem są też wyleczone ubytki i usunięty kamień, bo nakładka przylega ściśle do zębów i pod nią wszystko, co zostało na szkliwie, działa dłużej. Zdjęcia RTG pokazują stan korzeni i kości. Na tej podstawie, razem ze zdjęciami twarzy i zębów oraz wyciskiem albo skanem, powstaje plan przesuwania zębów. Ortodonta mówi wtedy również, czy nakładki wystarczą, czy lepiej sprawdzi się aparat stały. Takie przygotowanie wydłuża start o kilka tygodni, ale zmniejsza ryzyko problemów w trakcie leczenia. Przed rozpoczęciem warto też zapytać, ile wizyt kontrolnych obejmuje plan.
Jak wygląda dzień z nakładkami
Zalecany czas noszenia to zwykle 20–22 godziny na dobę, więc w praktyce zdejmuje się je tylko do jedzenia i mycia zębów. Poranek wygląda tak, że zdejmujesz nakładki, jesz śniadanie, myjesz zęby i zakładasz je z powrotem. Woda nie przeszkadza, ale kawę z mlekiem czy słodzoną herbatę lepiej pić bez nakładek, bo płyn zostaje pod szyną i długo obmywa zęby.
Poza domem przydaje się etui i szczoteczka podróżna. Każda nowa nakładka przez dzień lub dwa uciska zęby, a niektóre głoski na początku brzmią trochę inaczej. Zwykle mija to po kilku dniach. Nakładki myje się letnią wodą, bo gorąca może je odkształcić. Dobrze też nie zostawiać ich na serwetce przy talerzu, bo w restauracji łatwo je razem z nią wyrzucić.
Ile trwa leczenie i od czego to zależy
Niewielką korektę da się zwykle zamknąć w kilka miesięcy, a większe przesunięcia zajmują kilkanaście miesięcy albo więcej. Czas zależy od rodzaju wady, od tego, jak daleko zęby muszą się przesunąć, i od reakcji kości. Duże znaczenie ma też systematyczność. Nakładka leżąca w etui nie pracuje, więc każda godzina bez niej wydłuża leczenie.
Co kilka tygodni ortodonta sprawdza na wizycie kontrolnej, czy zęby nadążają za planem. Czasem potrzebna jest dodatkowa seria nakładek, żeby dopracować ustawienie. Na kontroli sprawdza się też, czy nakładki dobrze przylegają do zębów i czy nie uwierają. Po zakończeniu leczenia zaczyna się retencja. Nocna szyna retencyjna albo drucik przyklejony po wewnętrznej stronie zębów utrzymuje je na miejscu, bo bez tego mają tendencję do powrotu. Retencja u dorosłych bywa zalecana na długo.
Czy nakładki są dla każdego dorosłego
Nie. Nakładkami leczy się łagodne i umiarkowane wady, takie jak stłoczenia, szpary czy niewielkie przesunięcia zębów. Przy dużych wadach szkieletowych, gdy problem leży w ustawieniu szczęki względem żuchwy, sama ortodoncja może nie wystarczyć, a leczenie planuje się inaczej. Przy części takich wad łączy się leczenie ortodontyczne z chirurgicznym w wyspecjalizowanym ośrodku. Przy innych lepiej sprawdzają się zamki przyklejone do zębów, bo pozwalają precyzyjniej sterować ruchem korzeni.
Nakładki nie sprawdzą się też u kogoś, kto wie, że nie będzie ich nosił przez większość doby. Warto to powiedzieć na konsultacji, zanim powstanie plan i seria nakładek. Zdarza się, że po diagnostyce ortodonta proponuje aparat stały, bo przy danej wadzie da on bardziej przewidywalny ruch zębów. Decyzja należy do pacjenta, ale powinna zapaść z pełną wiedzą o obu możliwościach i ich ograniczeniach.
